miejsca, miasta, lokalizacje

Postaram się opisywać miejscowości w których byliśmy i noclegi z których korzystaliśmy - komuś może się przyda... pamiętajcie proszę, że ceny są podawane za 3-y osoby...

Czechy


Mikulov - Wikipedia,   Mikulov - strona miasta
nocleg - nic ciekawego - hostel przy głównej ulicy, a ponieważ piszę to kilka dni po pobycie tam, to nawet nazwy nie pamiętam...
koszt za pobyt - 48 Euro per noc, oczywiście samo spanie.

Słowenia


tu co prawda nie spaliśmy, ale rewelacyjna knajpka...
"Gostilna Simon" w miejscowości Vrhnika. super jedzenie, przemiła obsługa i nawet niedrogie ceny.
polecam zdecydowanie.
namiary:
Gostilna Simon, 1360 Vrhnika, Vrhnika, tel: +38617558460

Chorwacja


Porec - Wikipedia   Porec - strona miasta
  • pierwszy nocleg przypadkowy i wymazany z pamięci (50 Euro per noc)
  • drugi - znaleziony przez booking.com - super. hotel Aparthotel Volta - naprawdę polecam... czysto, schludnie i troskliwie, a poza tym cena rewelacyjna 31 Euro) a obsługa na tyle sympatyczna, że ostrzegała przed robieniem zakupów spożywczych w sąsiednim spożywczaku - i faktycznie... ceny o 30% wyższe niż w mieście...
Trogir - Wikipedia   Trogir - strona miasta
bardzo miło będziemy wspominać te 3-y noclegi spędzone w Trogir, w dolce vita apartament. (link do strony www tego hoteliku).
bardzo sympatyczny właściciel (Dragan), uczynny i bardzo pomocny (informacje, adresy, wskazówki, porady, poszukiwania połączeń promowych do dalszej podróży, etc.).
hotelik rodzinny a właściciele dokładają starań, by goście byli uśmiechnięci i zadowoleni.
cena umiarkowana - 40 Euro za noc, a choć warunki typowo letniskowe, to bardzo miło, czysto, schludnie, pełne niezbędne wyposażenie w pokoju, a ponadto piękne widoki na okolicę z tarasu.
nawet jest basen!
naprawdę polecam...
Stari Grad - Wikipedia   Stari Grad - strona miasta   Hvar (wyspa) - Wikipedia
noclegi w Starim Gradzie spędziliśmy w pokojach gościnnych NIVES.
i znów obezwładniająco przyjemna, uczynna i miła właścicielka namiary (niestety tylko przez booking.com): NIVES - cena przyzwoita - 36 Euro za dobę

natomiast co absolutnie i zdecydowanie polecam, to gościnna, rodzinna gospoda (można u nich spać - mają nawet swoja stronę, gdzie można rezerwować pobyt) Santa Marija
napiszę to samo, co na stronie o naszym wyjeździe do Chorwacji - nic wspanialszego mi do głowy nie przychodzi...:
"jechaliśmy tam z pewnymi obawami, po informacji, że prowadzi tą gospodę siostra właścicielki naszego pokoju. no cóż - "no risk - no fun"
gospoda jest prowadzona przez rodzinę Chorwacką a główną (nie mylic z przewodnią zarezerwowaną dla seniora rodu!) rolę spełnia tam... 15-to latek (sic!): kucharzy, kelneruje, rozlicza, zbiera kasę a nawet degustuje wino razem z ojcem.
coś niesamowitego.
jedzenie wyśmienite, ale bezdyskusyjnie powalający jest zasób wyrobów domowych, które są na sprzedaż. od oliwy, przez wina czerwone i białe, brandy/rakiję (znaczy bimber - sama poezja), sery, ekstrakty z lawendy i innych "śmierdziuchów", owoce i co tylko da się w takim gospodarstwie wytworzyć
rakija - pewnie, że o niej napiszę osobno :)))) - jest w 7 odmianach:
figowa (ambrozja), winogronowa, ziołowa, śliwkowa - sie ma Śliweczki! :)), miodowa, z cytrusów i z czegoś co nie wiem co to jest, a wysuszony owoc tego czegoś, przypominający strączek fasoli, smakuje trochę jak czekolada...
co ciekawe i niespotykane (poza obsługą):
- każdy produkt można spróbować, przy czym miarka próbki rakii może powalić nawet słonia - leją po połowie szklanki. (nie wierzę, że normalny człowiek, po wypiciu 6 czy 7 takich porcji domowego bimbru będzie w stanie równo pójść do samochodu)
- w karcie alkoholi są podane miarki, jakie nalewają gościom. i są skromne (30ml) natomiast kelner - znaczy 15-sto latek pod czujnym spojrzeniem ojca - nalewa połowę "łyskaczówki". masakra... choć pyszna masakra :)))
rzecz jasna nabyliśmy szereg produktów (i teraz chlupocze nam w bagażniku) i upewniliśmy się, że jak prześlemy ludziom kasę - wyślą nam chlupoczący towar do Polski - oczywiście, że mowa tu o oliwie i ekstraktach z różnych "śmierdziuchów" :)))
atmosfery w gospodzie dodawały osiołki, które chyba przeżywają swój okres ciągot seksualnych, bo jeden z nich (chyba chłopczyk) niemiłosiernie darł ryja co jakiś czas.
trąby jerychońskie mogłyby się szkolić u tego osiołka..."

Trpanj - strona na portalu "chorwackie.pl"
nocleg w Trpanj spędziliśmy w Guest House Katić, praktycznie w centrum miasteczka (miasteczko wielkości jednego dużego bloku warszawskiego - wg. Wikipedii, stałych mieszkańców ma mniej niż 600 osób.
ratunkiem dla tego miasta są turyści i port promowy obsługujący połączenia z lądem stałym, z miasta Ploce.
prześliczny port z wbudowanymi w falochron ślicznymi skłami, fajna plaża i jeszcze fajniejsza knajpka przy plaży ze zrobionymi z np. podków rzeźbą jesiotra, miecznika, etc.
super.
natomiast nocleg - mocno średni i nadający się wyłącznie jako tranzytowy. obsługa zmanierowana i prosząca się o "plaskacza" na otrzeźwienie... ale kawę robią przezajebistą...

Dubrownik - Wikipedia  Dubrownik - przewodnik z portalu chorwacka.pl
przecudowna starówka... prześliczne uliczki (wąziutkie, zbudowane z samych, przecholernych schodów). a pomiędzy budynkami, oddalonymi od siebie o maksymalnie 3 metry, rozciągnięte sznury z suszącymi się praniami... dziesiątkami prań... CUDO


Stanići - z portalu chorwacja.pl
miasteczko niedaleko Splitu. spaliśmy w czymś, co się nazywa Apartament Dada i było bardzo fajne.
duże (dwie sypialnie, salon, jadalnia z aneksem kuchennym, wielki taras), czyste, 100 metrów od morza. vis a vis budynku, jest lokalny wytwórca win... poezja... :)))

Bośnia i Hercegowina


nie spaliśmy tam - było zbyt blisko Mostaru. ale za to zjedliśmy w fajnej knajpie (tylko właściciel nas wq..rwił, bo nie lubi kotów i daje temu wyraz w sposób zasługujący na solidne mordopranie) i wleźliśmy na górę i osłupieliśmy... ruiny twierdzy tureckiej, meczet, medresa (szkoła koraniczna), meandry rzeki, góry... obłęd...

Mostar - z Wikipedii  Mostar - z portalu mojebalkany.pl
nie umiem nic mądrego napisać na temat tego miasta, poza tym, ze zrobiło na mnie takie wrażenie, jak żadne inne miejsce z tego wyjazdu.


to jedyna fotka w tej części bloga. powojenne, nieodbudowane ruiny z sąsiednią nową i stylizowaną na epokę (na pewno jakąś epokę.. pytanie jaką, dla mnie pozostaje bez odpowiedzi...) siedzibą magistratu...
mieszkaliśmy i prywatnej osoby, kobitki, która pracowała w sąsiednim zakładzie bukmacherskim, przy ul. Kazazica 1. bardzo fajne mieszkanie, świeżo odnowione (2 sypialnie, living room z aneksem kuchennym) z wyjściem bezpośrednio na ulicę.

Węgry


Nagykanizsa - z Wikipedii
ładne miasteczko i super trafiliśmy - na właściciela hotelu, Węgra ochajtanego w polką. super facet i fajny hotelik (Herkules Penzió)

Budapeszt - z Wikipedii  Budapeszt - portalu budapeszt.pl
miasto do dupy, kwatera niezła (Danube apartment), starówka, Dunaj i zabytki piękne. 
niewiele mieliśmy jednak czasu ze względów zdrowotnych na zwiedzanie... a tak w ogóle, to mamy raczej kiepskie wspomnienia... to miasto nas nie lubi...
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz