02 lutego, 2016

rosnąca niecierpliwość...

już tylko rok. no, rok i 42 dni, które pozostały do wyjazdu. coraz więcej zaczyna się dziać, coraz szybciej i coraz mniej nad tym panuję :)
tak jak do tej pory mawiałem "po kolei. spokojnie. bez paniki. na wszystko będzie czas, to w końcu marzec 2017", tak teraz zaczyna mnie rozrywać.
na przykład - kompletowanie sprzętu (a takich procesów jest sporo...). a przecież wydawałoby się, że nie ma nic prostszego: odłożyć kasę, pójść do sklepu i kupić. i już.
no to nie. u mnie nie ma tak prosto... :)
pokażę na przykładzie np. ładowarki solarnej
etap 1 - błoga nieświadomość, że w ogóle taki wynalazek będzie mi potrzebny
etap 2 - niedowierzanie - w tym wypadku podczas dyskusji z kolegą - podróżnikiem
etap 3 - paniczne latanie po stronach internetowych i szukanie" tego jedynego", następnie latanie po forach internetowych i szukanie opinii o wybranym sprzęcie
etap 4 - no i dupa. wybrałem totalny shit. ostatni na rynku... :(
... dla skrócenia narracji: etap 3 i 4 powtarzały się wielokrotnie (oczywiście mogłem spytać. czemu nie. tylko po co sobie ułatwiać...)
etap kolejny - wybrany, sprawdzony u użytkowników, zaklepany na liście sprzętowej
etap kolejny +1 - kolega podróżnik się ulitował. jego tekst "Krzycho, poczekaj... jeszcze ponad rok do wyjazdu, w ciągu tego czasu pokażą się na rynku lepsze i tańsze...", prawie doprowadził mnie do morderstwa... ;)
i tak ze wszystkim...
ja mam zawsze pod górkę i w 99% wypadków przez siebie samego... ;)
ale na szczęści są wokoło mnie mądrzy ludzie - gdy trzeba ściągają mi cugle, gdy trzeba - kopią w dupę i biorą do galopu.
DZIĘKUJĘ WAM.

tak czy inaczej - przygotowania w toku, szczepienia rozpoczęte (żółta książeczka już "napoczęta"), część wyposażenia już leży w workach foliowych i czeka na wyjazd do Grecji.

a ja dziś na portalu http://explosiveaperture.com znalazłem zdjęcie etiopskiego wulkanu Erta Ale (zrobione przez ), które oddaje w 100% motyw przewodni mojego wyjazdu.
motyw, którym jest: MARZENIE.
marzenie o zobaczeniu nieopisywalnego. marzenie, którym jest poczucie (tam gdzieś głęboko w sobie) magii, cudu, wrażenia oderwania od rzeczywistości, wczucia się w przeszłość, w innych, w cud.
to jest to zdjęcie.
Erta Ale. Etiopia. depresja Danakilska 13.6°N / 40.66°E
wulkan Erta Ale odkryty w roku 1960, jest znany ze stałego jeziora płynnej lawy. ma tylko 613 m wysokości, ale - typowo dla wulkanu tarczowego ma bardzo łagodne stoki i dużą średnicę podstawy - ok. 40 km. sam szczyt jest obcięty przez zespół kraterów o łącznych wymiarach 1700 m x 600 m.
to jedna z głównych atrakcji Danakil, i w ostatnich latach stał się popularnym miejscem wycieczek.
ale... bo jest i ale...
w dniu 4 stycznia 2012 roku, na naukowców którzy rozbili obóz na krawędzi krateru, terroryści przeprowadzili atak porywając i zabijając kilku z nich...
na szczęście po kilku miesiącach rząd Etiopii wziął ten region pod ochronę i można jechać na ten wulkan w asyście ochrony.
pojadę na pewno...

2 komentarze:

  1. Trzymam kciuki, aby wszystko poszło idealnie. Rozpalił Pan moją wyobraźnię, powróciły marzenia młodości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj Sarmatix,
      po pierwsze - przepraszam, że tak późno odpowiadam, ale byłem przez kilka dni bez możliwości dostępu do sieci
      po drugie - jeżeli naprawdę powróciły Twoje marzenia z młodości po przeczytaniu tego bloga, to już on spełnił swoje zadanie w 100%.
      moje marzenia powróciły też dzięki innej osobie. życie je we mnie zadusiło. teraz - jestem w pełni szczęśliwy... nie dość, że mogę realizować swoje "M"arzenia, to jeszcze mogę je oddawać innym...
      trzymam za Twoje "M"arzenia kciuki...
      pozdrawiam gorąco.

      Usuń