12 maja, 2016

nasza pierwsza prelekcja :)

Kochani
Zapraszamy Was na naszą pierwszą (mam nadzieję, że pierwszą :)) prezentację wyjazdową...
Gruzja i Armenia... krainy cudownych widoków i ludzi w Gruzji i krain cudów i magii - to już Armenia i Górski Karabach...

link do wydarzenia na Facebook 

Gruzja - odrestaurowane zabytki, żyjące ruiny, cudowni i przyjaźni ludzie, przepiękna przyroda i malownicze góry.
i... dużo wina. i dużo "cza-czy"... i związanych z nimi opowiadań szalonej ekipy z pięciu pojazdów 4x4...
a Armenia, to sama kwintesencja magii... w historii, w widokach, w dzikości, w samotności, w ciszy i w spokoju...
Niezapomniane wrażenia (pewnie w nieudolny dosyć sposób ;)) przekazane i opowiedziane - podzielimy się z Wami i dla Was wrażeniami, zdjęciami i przeżyciami.






dla osób nie korzystających z Facebook'a podajemy dane wydarzenia:
Warszawa, ul. Wileńska 3, kawiarenka "Wileńska 3"  godzina 19:30.

Serdecznie zapraszamy Krzysiek i Monika

02 kwietnia, 2016

wakacje 2016

kolejny (ostatni) etap przygotowań przed wyjazdem. sprzęt kupiony (o tym następny post), ekwipunek skompletowany - poza ciuchami, ale na te przyjdzie czas pod koniec tego roku...

a teraz - wakacje 2016
chcemy w drugiej połowie sierpnia pojechać do Czarnogóry i Albanii. samochodem, ale na kampingi. pod namioty. opcja maksimum przewiduje, że pod koniec sierpnia, pewnie koło 27-28.08, wracając zahaczymy o greckie Saloniki i tam - czasowo - nasze trasy się rozejdą.
moja Pani z Antonim pojadą "du dum", a ja... a ja nie :)


a ja pojadę do wymarzonego Stambułu, przez wybrzeże Morza Czarnego do Mołdawii. Przez Kamień Podolski, bliski mojej rodzinie Tarnopol i Lwów do domu.

mam nadzieję, że wyrobię się przez 2 tygodnie z tą drogą... to niecałe 2.900 km. a ja chcę jechać stopem, okazją, czym da się tylko :)

jeżeli ktoś zechce się podzielić uwagami do trasy, chętnie posłucham, podyskutuję... a może ktoś chce się zabrać? :)
a mnie już nogi podrygują jak przed tańcem i nie wiem, czy doczekam do sierpnia.
wiecie jaka to masakra mieć cały sprzęt w domu, gotowy, czekający i NIE MÓC go JUŻ, TERAZ, NATYCHMIAST sprawdzić?!!!
wymiękam...

07 marca, 2016

aktualizacja trasy +Afryka - etap I i (niestety) możliwość zmian :(

no... trochę się nasiedziałem, ale w końcu dopracowałem (o ile to z za biurka możliwe oczywiście) trasę I etapu projektu.
a oto i ona...
z Kapsztadu do Kairu, to 20.900 kilometrów, 13 granic do przekroczenia, 40 potwierdzonych lokalizacji noclegowych (na ok. 200 nocy, które mam zamiar spędzić w Afryce) - z tego tylko dwie: Victoria Falls oraz Dar es Salaam nie związane nawet pośrednio z mottem projektu, którym jest podróż śladami ekspansji hominidów z Afryki do reszty globu.

uwaga do zdjęcia trasy:
żółte punkty, to miejsca, które w Etiopii MUSZĘ zobaczyć, a są w takich okolicach, że nawet Google Earth nie wyznacza tam drogi.

a teraz o możliwościach niechcianych zmian.
niestety z Afryki, praktycznie z każdego rejonu dochodzą informacje, że staje się ona niemiła i groźna dla samotnych backpackerów... :/
nie poddaję się czarnym myślom, nie planuję zarzucenia projektu... ale może się okazać, że na początek trzeba będzie zamiast do Afryki, pojechać np. do Azji... albo do Ameryki Południowej.
nie to, żebym nie chciał tam być... to w końcu odpowiednio II i IV etap projektu.
ale Afryka zawsze była pierwsza. i chciałbym, żeby pierwsza pozostała...

02 lutego, 2016

rosnąca niecierpliwość...

już tylko rok. no, rok i 42 dni, które pozostały do wyjazdu. coraz więcej zaczyna się dziać, coraz szybciej i coraz mniej nad tym panuję :)
tak jak do tej pory mawiałem "po kolei. spokojnie. bez paniki. na wszystko będzie czas, to w końcu marzec 2017", tak teraz zaczyna mnie rozrywać.
na przykład - kompletowanie sprzętu (a takich procesów jest sporo...). a przecież wydawałoby się, że nie ma nic prostszego: odłożyć kasę, pójść do sklepu i kupić. i już.
no to nie. u mnie nie ma tak prosto... :)
pokażę na przykładzie np. ładowarki solarnej
etap 1 - błoga nieświadomość, że w ogóle taki wynalazek będzie mi potrzebny
etap 2 - niedowierzanie - w tym wypadku podczas dyskusji z kolegą - podróżnikiem
etap 3 - paniczne latanie po stronach internetowych i szukanie" tego jedynego", następnie latanie po forach internetowych i szukanie opinii o wybranym sprzęcie
etap 4 - no i dupa. wybrałem totalny shit. ostatni na rynku... :(
... dla skrócenia narracji: etap 3 i 4 powtarzały się wielokrotnie (oczywiście mogłem spytać. czemu nie. tylko po co sobie ułatwiać...)
etap kolejny - wybrany, sprawdzony u użytkowników, zaklepany na liście sprzętowej
etap kolejny +1 - kolega podróżnik się ulitował. jego tekst "Krzycho, poczekaj... jeszcze ponad rok do wyjazdu, w ciągu tego czasu pokażą się na rynku lepsze i tańsze...", prawie doprowadził mnie do morderstwa... ;)
i tak ze wszystkim...
ja mam zawsze pod górkę i w 99% wypadków przez siebie samego... ;)
ale na szczęści są wokoło mnie mądrzy ludzie - gdy trzeba ściągają mi cugle, gdy trzeba - kopią w dupę i biorą do galopu.
DZIĘKUJĘ WAM.

tak czy inaczej - przygotowania w toku, szczepienia rozpoczęte (żółta książeczka już "napoczęta"), część wyposażenia już leży w workach foliowych i czeka na wyjazd do Grecji.

a ja dziś na portalu http://explosiveaperture.com znalazłem zdjęcie etiopskiego wulkanu Erta Ale (zrobione przez ), które oddaje w 100% motyw przewodni mojego wyjazdu.
motyw, którym jest: MARZENIE.
marzenie o zobaczeniu nieopisywalnego. marzenie, którym jest poczucie (tam gdzieś głęboko w sobie) magii, cudu, wrażenia oderwania od rzeczywistości, wczucia się w przeszłość, w innych, w cud.
to jest to zdjęcie.
Erta Ale. Etiopia. depresja Danakilska 13.6°N / 40.66°E
wulkan Erta Ale odkryty w roku 1960, jest znany ze stałego jeziora płynnej lawy. ma tylko 613 m wysokości, ale - typowo dla wulkanu tarczowego ma bardzo łagodne stoki i dużą średnicę podstawy - ok. 40 km. sam szczyt jest obcięty przez zespół kraterów o łącznych wymiarach 1700 m x 600 m.
to jedna z głównych atrakcji Danakil, i w ostatnich latach stał się popularnym miejscem wycieczek.
ale... bo jest i ale...
w dniu 4 stycznia 2012 roku, na naukowców którzy rozbili obóz na krawędzi krateru, terroryści przeprowadzili atak porywając i zabijając kilku z nich...
na szczęście po kilku miesiącach rząd Etiopii wziął ten region pod ochronę i można jechać na ten wulkan w asyście ochrony.
pojadę na pewno...