01 listopada, 2015

Świeto Zmarłych, staropolskie Dziady - a jak to jest gdzie indziej?

nie wiem. nie mam jeszcze własnej wiedzy jak na  świecie - poza częścią Kaukazu - obchodzi się ten dzień, a cudzą nie za bardzo chcę epatować (nie moja - co mam się chwalić)...
w Gruzji uderzyły nas wszechobecne nagrobki w najdziwniejszych miejscach:
- kurhany nad jeziorami
- nagrobki nad serpentynami Kaukazu
- pola płyt nagrobnych przy ichnich kościołach (to już zresztą bardziej Armenia)

a co najdziwniejsze dla nas - choć chyba z racji święta staropolskich Dziadów nie powinno tak zaskakiwać - zwyczaj czczenia zmarłego biesiadą. widzieliśmy takie biesiady przy drogach na stokach Kaukazu... miałem wtedy wrażenie, że ci biesiadujący ludzie bawią się razem ze swym zmarłym bliskim. i to dobrze się bawią.
na ławeczkach siedzą ludzie, na stole rozpostarty obrus a na obrusie biesiada. i to na bogato... przy stole ludzie, muzyka, śmiech. normalne życie, normalna zabawa. tyle, że ze zmarłym. i tu chyba właśnie tkwi sedno - raczej nie "ku czci", ale "z"

zresztą nie tylko z okazji święta lub rocznicy można uczcić w ten sposób zmarłego - każdy, ale to każdy przejeżdżający może się napić przy nagrobku wina, piwa czy cha-chy (dla zapominających: cha-cha, to taka ichnia, domowej roboty berbelucha. smaczna, choć o mocy ponad 70%), posiedzieć, powspominać, pośmiać się ze wspólnych historii. co bardzo uderzające, to fakt zapraszania przez Gruzinów swoich zmarłych, do uczestniczenia w ich codziennym życiu.

to odmiennie niż u nas, prawda?
my zmarłych odcinamy od naszej codzienności, choć zdecydowanie tak jak Gruzinom, nie brak nam dla nich szacunku. co - mam wrażenie - łączy w ogóle ludzkość jako taką...
myślę nawet, że o człowieczeństwie rozumianym nie jako postęp cywilizacyjny i umiejętność zabijania bez potrzeby, tylko jako rozwinięcie emocji, umiejętności stworzenia grupy społecznej i więzi w jej wnętrzu, więc o takim człowieczeństwie możemy zacząć mówić od chwili, gdy hominidy rozpoczęły proces chowania swoich zmarłych, a nie traktowania ich jak odpadów.
ja w każdym razie dlatego właśnie dziś byłem na cmentarzu...
to wyraz szacunku, jaki żywimy do antenatów i bliskich nam, którzy są już w swojej najważniejszej i najdłuższej drodze...

1 komentarz:

  1. Rzeczywiście odcinamy się od naszych zmarłych, od śmierci. Może to strach? Nieumiejętność akceptacji faktu, że i my kiedyś umrzemy?

    OdpowiedzUsuń