24 listopada, 2015

"Pochodzenie rodzaju ludzkiego pozostaje frustrująco niejasne..."

WYNIKI WYKOPALISK W GRUZJI DOWODZĄ, ŻE NASI BEZPOŚREDNI PRZODKOWIE (...) MOGLI POCHODZIĆ Z KAUKAZU A NIE Z AFRYKI


Badania w Dmanisi, niewielkiej miejscowości położonej ponad 55 km od stolicy Gruzji Tbilisi, prowadził zespół pod kierunkiem Davida Lordkipanize z Narodowego Muzeum Gruzji oraz Reida Ferringa z Uniwersytetu Północnego Teksasu. Swoje znaleziska uczeni opisali na łamach „Proceedings of the National Academy of Sciences”. W warstwie datowanej na 1,85–1,77 miliona lat odkryli pokaźny zbiór kamiennych narzędzi liczący 73 obiekty. W pobliżu spoczywały 34 kości, należące do niezidentyfikowanego na razie hominida. Ponieważ nieco wcześniej, w warstwie znajdującej się powyżej aktualnych wykopalisk, czyli młodszej, odkopano szczątki  homo erectusa, naukowcy podejrzewają, że kości można przypisać istotom z tego gatunku lub ich
bezpośrednim przodkom. Odkrycia z Dmanisi mogą okazać się przełomowe, gdyż najstarsze ślady obecności  homo erectusa w Afryce pochodzą sprzed 1,78 –1,65 mi-liona lat (Lordkipanize i Ferring twierdzą, że ta druga data jest bardziej wiarygodna). A więc jeżeli rzeczywiście Homo Erectus pojawił się na Afrykańskich sawannach 1,5 miliona lat temu, musiał wyewoluować wcześniej, właśnie na terenie Gruzji. To z kolei podważa wszystko, co do tej pory napisano na temat ewolucji rodzaju ludzkiego. W świetle nowej teorii dzieje ludzkości mogły wyglądać następująco.

Około dwóch milionów lat temu na tereny Gruzji przybyli niezidentyfikowani przedstawiciele rodzaju  Australopithecus, krewniacy słynnej Lucy z etiopskiej Hadar, której szczątki znaleziono w 1974 roku. Były to zapewne niewielkie istoty o mózgu pojemności około 500 cm sześc. Z wyglądu bardziej przypominały małpy niż ludzi. Właśnie one dały początek nowemu gatunkowi hominida, którego pierwsze kości Lordkipanize znalazł w Dmanisi w latach 1999–2001. Hominid żył mniej więcej 1,85 miliona lat temu. Wielkość mózgu tej istoty (600 –775 cm sześc.) plasowała go dość blisko australopiteków, podobnie zresztą jak masywna szczęka i niewielki wzrost – ok. 1,5 metra. Budowa szkieletu wskazywała jednak, że  homo georgicus (bo tak Lordkipanize nazwał nowy gatunek) musiał być niezłym piechurem. Lordkipanize i Ferring sądzą, że to właśnie on był bezpośrednim przodkiem homo erectusa lub jego pierwszą, prymitywną jeszcze „wersją”, która dała początek „prawdziwemu”  homo erectusowi  (mózg poj. około 900–1100 cm sześc.). Teoria gruzińskiego pochodzenia tego gatunku tłumaczy dość szybkie rozprzestrzenienie się homo erectusa na terenie Azji. Uczonych zawsze dziwiło bowiem, jak istoty, które wyewoluowały gdzieś we wschodniej Afryce ok. 1,8–1,7 miliona lat temu, już 1,7 miliona lat temu mogły pojawić się w Chinach i dotrzeć na Jawę sto tysięcy lat później.
Lordkipanize i Ferring sugerują też, że równie szybko jak na wschód, gruziński  homo erectus ruszył na zachód i dalej na południe w kierunku wschodniej Afryki. Tam właśnie znaleziono najstarsze afrykańskie szczątki przedstawicieli tego gatunku, jak na przykład chłopca sprzed 1,6-1,5 miliona lat odkopanego nad jeziorem Turkana w Kenii. Kontrowersyjna teoria opisana w „Proceedings of the National Academy of Sciences” wywołała spore zamieszanie w świecie naukowym, ponieważ homo erectus ma podstawowe znaczenie dla ewolucji rodzaju ludzkiego. Był pierwszym gatunkiem, który możemy w pełni określić mianem człowieka. Wiele wskazuje, że budował tratwy i nosił ubranie.  Wiadomo też, że jego potomkami byli neandertalczycy i nasi bezpośredni przodkowie – pierwsi homo sapiens. Dmanisi jest więc obecnie najważniejszym paleoantropologicznym stanowiskiem wykopaliskowym na świecie.

ZAGADKI EWOLUCJI


Współczesna paleoantropologia obala kolejne dogmaty teorii ewolucji rodzaju ludzkiego. Homo habilis, uważany za przodka homo erectusa, był jedynie jego kuzynem. Z racji swych „ludzkich” cech homo habilis, czyli człowiek zręczny (pojawił się ok. 2,33 mln lat temu), znakomicie nadawał się na najstarszego przodka homo sapiens. Z przeprowadzonych w Afryce badań wynikało, że ok. 1,9 mln lat temu homo habilis dał początek gatunkowi homo erectus (człowiek wyprostowany), z którego ok. 200 tys. lat temu wyewoluowali ludzie.
Wyniki wykopalisk opublikowane cztery lata temu dowodzą jednak, że homo habilis nie mógł być przodkiem homo erectusa. W północno-wschodniej części Kenii, w regionie Ileret, zespół Meave i Luise Leakey znalazł górną szczękę homo habilisa. Liczyła zaledwie 1,44 mln lat. To najmłodszy z odkopanych do tej pory szczątków przedstawiciela tego gatunku.
Znalezisko oznacza, że człowiek zręczny oraz homo erectus żyli obok siebie przez długi okres: pół miliona lat. „Ich współistnienie wskazuje, że homo erectus nie mógł wyewoluować z homo habilisa – tłumaczy prof. Meave Leakey. – Obydwa gatunki były odseparowane od siebie, co dowodzi, że każdy z nich zajmował inną ekologiczną niszę. Przez to unikały rywalizacji o pożywienie”. Według Leakey homo habilis oraz homo erectus to siostrzane gatunki, które 2–3 mln lat temu posiadały wspólnego przodka. Nie wiadomo dotąd, kto nim był, gdyż skamieniałości z tego okresu są niezwykle rzadko spotykane.

Komentuje Bernard Wood - paleoantropolog, wykładowca na George Washington University

Czy jest możliwe, że w Dmanisi znajdziemy jeszcze starsze ślady obecności naszych przodków z rodzaju homo?

Żadne z osadów, znalezione podczas wykopalisk w tym miejscu, nie mogą być starsze niż 1,85 miliona lat, ponieważ z tego okresu pochodzi znajdująca się pod nimi warstwa bazaltu. Wyniki badań z Dmanisi dowodzą jednak, że nasi przodkowie pojawili się tam co najmniej 1,85 miliona lat temu. Jest bardzo prawdopodobne, że byli tam wcześniej. Potrzebne są dalsze badania w innych miejscach.

W jednym z komentarzy napisał pan, że homo habilis, kuzyn homo erectusa, powinien zostać wyłączony z rodzaju homo. Dlaczego?

Jak wiadomo, homo habilis nie był naszym przodkiem, a od homo erectusa różniło go wiele szczegółów anatomicznych: wielkość zębów i szczęki, proporcje i siła kończyn, budowa nadgarstka, dieta. Były to gatunki zajmujące różne nisze ekologiczne. Dlatego pierwszą istotą zaliczaną do rodzaju homo powinien być jednak homo erectus.

Gdzie w takim razie wyewoluował ten gatunek: w Afryce czy w Gruzji?

Jeszcze niedawno wszyscy antropolodzy sądzili, że odbyło się to w Afryce. Jednak ostatnie 10 lat badań: zarówno w Dmanisi, jak i na indonezyjskiej wyspie Flores, gdzie znaleziono słynnego „hobbita”, podważyło te założenia. Pochodzenie rodzaju ludzkiego pozostaje frustrująco niejasne. 



za Focus: http://historia.focus.pl/swiat/azjatyckie-korzenie-czlowieka-952

11 listopada, 2015

Święto Niepodległości

11 listopada... u nas to święto, którego źródła poza nestorami już nikt nie pamięta - i mam tu na myśli nasze własne wspomnienia, a nie wiedzę wyniesioną ze szkolnych lekcji historii.
posiłkując się świeżymi wspomnieniami wyjazdowymi, posłużę się przykładem Ormian jako narodu i państwa, które takiego święta obchodzić nie może, gdzie czas tego święta jeszcze nie nadszedł.

ten naród od ponad 100 lat nie zapomniał wymordowania w latach 1894-1923 ponad 2,5 mln swoich obywateli. dwa i pół miliona kobiet, mężczyzn, dzieci, starców. 
rosyjscy żołnierze nad szczątkami Ormian

rok 2015 jest rokiem, w którym upływa 100 lat od rozpoczęcia najkrwawszych wydarzeń, nazwanych „Rzezią Ormian” - poniżej cytat za Wikipedią:
(…) 24 kwietnia 1915 rząd turecki wydał rozporządzenie nakazujące aresztowanie ormiańskiej inteligencji - tylko w Stambule aresztowano wówczas i w większości zgładzono 2.345 osób, a 27 maja kolejne wprowadzające deportację zamieszkujących Anatolię Ormian do Syrii i Mezopotamii.
W wyniku tej operacji setki tysięcy Ormian zmarło z głodu albo zostały brutalnie wymordowane przez tureckich żołnierzy i Kurdów, których rząd podburzał przeciwko chrześcijańskim Ormianom i Asyryjczykom.
Zatrzymanych topiono, spychano w przepaści górskie, przybijano podkowy końskie do stóp, duchownych Kościoła ormiańskiego palono żywcem lub zakopywano w ziemi. Do końca 1915 ok. pół miliona ludzi wypędzono na Pustynię Syryjską, gdzie ginęli pozbawieni wody i schronienia od słońca (…).
Ararat
nie zapomniano również, że jedna z najświętszych gór religii Judeo-Chrześcijańskiej, Ararat, była w Armenii - teraz jest w Turcji.
cieszmy się naszym świętem - jest czym… naprawdę jest.
ale poświęćmy też kilka minut na wspomnienie, lub może poczytanie o tych, którzy nie mogą tego święta ani dziś, ani w inne dni obchodzić. 
oby przyszedł dzień, gdy będą mogli takie święto ustanowić…

nie znam oczywiście wszystkich narodów, które są obecnie w części lub w całości pozbawione wolności, ale kilka które mi do głowy przychodzą, wymienię:
  • Ormianie
  • Palestyńczycy
  • Nepalczycy
  • Tybetańczycy
  • Kurdowie
  • Czeczeni i inne narody lub ich części „dobrowolnie” wchodzące w skład Federacji Rosyjskiej
  • Ukraińcy
  • Tatarzy Krymscy
  • niedobitki rdzennych mieszkańców Ameryki Północnej, Ameryki Południowej i Australii. o nich już w kontekście wolności mało kto pamięta, a - tak odrębni etnicznie od reszty świata - tego święta raczej już nigdy obchodzić nie będą...
przepraszam tych, których nie wymieniłem - to brak wiedzy a nie celowe działanie.

cieszmy się zatem. pamiętających o tych, którzy cieszyć się nie mogą.

01 listopada, 2015

Świeto Zmarłych, staropolskie Dziady - a jak to jest gdzie indziej?

nie wiem. nie mam jeszcze własnej wiedzy jak na  świecie - poza częścią Kaukazu - obchodzi się ten dzień, a cudzą nie za bardzo chcę epatować (nie moja - co mam się chwalić)...
w Gruzji uderzyły nas wszechobecne nagrobki w najdziwniejszych miejscach:
- kurhany nad jeziorami
- nagrobki nad serpentynami Kaukazu
- pola płyt nagrobnych przy ichnich kościołach (to już zresztą bardziej Armenia)

a co najdziwniejsze dla nas - choć chyba z racji święta staropolskich Dziadów nie powinno tak zaskakiwać - zwyczaj czczenia zmarłego biesiadą. widzieliśmy takie biesiady przy drogach na stokach Kaukazu... miałem wtedy wrażenie, że ci biesiadujący ludzie bawią się razem ze swym zmarłym bliskim. i to dobrze się bawią.
na ławeczkach siedzą ludzie, na stole rozpostarty obrus a na obrusie biesiada. i to na bogato... przy stole ludzie, muzyka, śmiech. normalne życie, normalna zabawa. tyle, że ze zmarłym. i tu chyba właśnie tkwi sedno - raczej nie "ku czci", ale "z"

zresztą nie tylko z okazji święta lub rocznicy można uczcić w ten sposób zmarłego - każdy, ale to każdy przejeżdżający może się napić przy nagrobku wina, piwa czy cha-chy (dla zapominających: cha-cha, to taka ichnia, domowej roboty berbelucha. smaczna, choć o mocy ponad 70%), posiedzieć, powspominać, pośmiać się ze wspólnych historii. co bardzo uderzające, to fakt zapraszania przez Gruzinów swoich zmarłych, do uczestniczenia w ich codziennym życiu.

to odmiennie niż u nas, prawda?
my zmarłych odcinamy od naszej codzienności, choć zdecydowanie tak jak Gruzinom, nie brak nam dla nich szacunku. co - mam wrażenie - łączy w ogóle ludzkość jako taką...
myślę nawet, że o człowieczeństwie rozumianym nie jako postęp cywilizacyjny i umiejętność zabijania bez potrzeby, tylko jako rozwinięcie emocji, umiejętności stworzenia grupy społecznej i więzi w jej wnętrzu, więc o takim człowieczeństwie możemy zacząć mówić od chwili, gdy hominidy rozpoczęły proces chowania swoich zmarłych, a nie traktowania ich jak odpadów.
ja w każdym razie dlatego właśnie dziś byłem na cmentarzu...
to wyraz szacunku, jaki żywimy do antenatów i bliskich nam, którzy są już w swojej najważniejszej i najdłuższej drodze...